Chatsworth House, UK  

Posted by Olasz77 in , ,

Powstał dzięki niemal legendarnej Bess z Hardwick, o której trochę napisałam wcześniej, przy okazji wizyty w Hardwick Hall.

Chatsworth House 

Dom książąt Devonshire, Cavendish'ów, od 1549 roku. Malowniczo położony (jak ja lubię to określenie) na wschodnim brzegu rzeki Derwent, niskimi wzgórzami oddzielony od doliny rzeki Wye.


Wyświetl większą mapę

Stoi sobie spokojnie na terenie ogromnych ogrodów i wygląda jakby nie robiło to na nim wrażenia. Na mnie robiło, chyba nawet bardziej podobały mi się ogrody niż dom, tyle w nich rozmachu, każdy znajdzie zakątek dopasowany do swojego gustu. Nie bez przyczyny bywają ogrody Chatsworth nazywane najpiękniejszymi w Anglii. Dlatego będzie tu więcej o ogrodach niż o budynkach.

Sam dom skrywa w sobie nie lada skarb - kolekcje obrazów i szkiców, mebli, książek. Prawie 100 pokoji, ze 120, nadal użytkowane jest przez właścicieli i wyłączone ze zwiedzania. Mnie bardziej podobają się zabudowania, które kiedyś były stajniami. Majestatyczna brama - żaden fragment głównego budynku nie jest nawet w połowie tak efektowny.

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Jeszcze tylko fontanna stojąca na środku dziedzińca, z gatunku tych, co to kusi, żeby się w niej potaplać, obsadzona drzewkami cytrynowymi, echhhh...

Chatsworth House

Chatsworth House

Dla porównania - poniżej główny budynek z różnych stron.

Chatsworth House

Chatsworth House

Rzeźby jakoś nie polepszają ogólnego wrażenia...

Chatsworth House

Ale potem jest tylko lepiej ;) Tutaj widok na zachodnią stronę doliny, w oddali, po prawej, Chatsworth House wygląda zza drzew.

Chatsworth House

Ta kaskada to jedna z najbardziej docenianych przez gości atrakcji. Zaczynaja się u podnóża Tha Cascade House... Kaskada składa się z 24 stopni, każdy odrobinę inny od pozostałych, o innej powierzchni, żeby woda z nich spływająca wydawała różnorodne dźwięki, co krok inne.

Chatsworth House

Oczywiście największą frajdę mają dzieci, jeśli tylko tato poświęci się i nadwyręży plecy ;)

Chatsworth House, family photos Doncaster

Chatsworth House, family photos Doncaster

Chatsworth House, family photos Doncaster

I tak 20 razy, trzeba mieć zdrowie :) i miłość do dziecka, przyda się też kilka wspomnieć z dzieciństwa, żeby przypomnieć sobie co dziecku sprawia radość.

Ale do rzeczy - ogrody... Nie wiem czy udało mi się oddać ich urodę i magię na zdjęciach, ale co tam, tym razę na wyrozumiałość.

Kupując bilety dostaniecie też i mapę, proszę lekceważąco nie machać ręką, tylko brać, bo się przyda - ścieżki niby proste, ale jak dodać do nich nasadzone rośliny, to już nie tak łatwo, w obcym lesie łatwiej się odnaleźć niż tu. Początkowo wszystko jest oczywiste i przewidywalne.

Chatsworth House Potem jednak coraz więcej widoków przykłuwających uwagę, rozwidleń, tematycznych, wydzielonych mniejszych ogrodów...

Chatsworth House

Roślin znajomych, ale jakby większych, barwniejszych - słowo daję, że tak ładnego ogórecznika wcześniej nie widziałam!

Chatsworth House, ogórecznik, borage 

Chatsworth House

Chatsworth House Wejścia do ogrodu kuchennego strzeże jedna pani, podejrzewam, że instrument to tylko zmyłka, tak naprawdę, to bije nim w głowę tych co mają złe zamiary.

Chatsworth House Złych zamiarów trudno nie mieć oglądając wszystkie piękności, śliwki uginające się pod ciężarem owoców (zapasy by z tego zrobić na dwa lata, a nie pół ciasta jak u mnie w tym roku),

Chatsworth House

7 (słownie: siedem!) różnych rodzajów sałaty. Nie będę się rozpisywać, wystarczy, że powiem, że taki przykuchenny ogród każdy lubiący gotowanie baaardzo chciałby mieć.

Chatsworth House

Chatsworth House

Tak piękną czerwoną porzeczkę ostatni raz widziałam jakieś 25 lat temu, u babci na działce. Każda gałązka oklejona owocami aż do nieprzytomności, nie mam pojęcia czym oni to nawożą, ale bardzo bym chciała wiedzieć ;)

Chatsworth House, redcurrant

Za takie krzaczory rozmarynu i szałwi dużo bym dała, żeby sobie rosły pod kuchennym oknem. Nie mówię, że byłabym w stanie tyle zużyć, ale co mi tam, pomarzyć sobie można ;)

Chatsworth House

Niespodzianki, ale mało rozmowne i grzebią sobie w palcach przy gościach ;)

Chatsworth House

Chatsworth House

 Chatsworth House

 Chatsworth House

 Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Tradycyjnie w ogrodach angielskich musi jeszcze być laaaabirynt. Po drugim ślepym zaułku wszyscy już słaniają się ze śmiechu, bez względu na wiek :)

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

IMG_2713

Chatsworth House

Ogrody skrywają wiele tajemnic, mało kto ze zwiedzających zdaje sobie z tego sprawę - ukryte za wzgórzami zbiorniki zasilające wodne schody, zakopane w ogrodzie rury doprowadzające ciepłą wodę ogrzewającą cieplarnie, podziemne korytarze, którymi dowożono węgiel... Już zbliżając się do zamku, jeszcze na zachodnim brzegu rzeki, podziwia się łagodne wzgórki zwieńczone starymi drzewami, sielanka - tylko sęk w tym, że większość wzgórz nie trafiła tam sama, została usypana, pod trawą schowano kanały drenażowe, odprowadzające nadmiar wody deszczowej do rzeki. Sama rzeka też została "wyprostowana", bo jej naturalny bieg nie pokrywał się z wizją projektanta :) Stary most przez rzekę został w którymś momencie  zburzony i postawiono na jego miejsce nowy, tylko dlatego po to, żeby goście mogli podziwiać zamek z "lepszego profilu". Część lasów, które widać na horyzoncie została nasadzona sztucznie, żeby miały ładniejszą linię. Wystarczy obejrzeć się za siebie by móc podziwiać pobliską wioskę, Edensor, ale warto wiedzieć, że część domów została zburzona, część przeniesiona, żeby całość ładniej wyglądała od strony zamku. Echhhh, kiedyś to ludzie mieli fantazję, i pieniądze ;)

 

Chatsworth House

W samych ogrodach można podziwiać malownicze skupisko skał - wszystkie "przyjezdne", spiętrzone, poukładane na sobie. Kiedyś jedno z przejść zagrodzone było skałą, wystarczył lekki nacik dłoni i odsuwała się, odsłaniała się dalsza część ścieżki. Teraz niestety skała spoczywa tak już na stałe - ze względów bezpieczeństwa przejście jest zablokowane. Nieszczęsne Health and Safety Regulations. Założę się, że w Polsce przed przejściem , a także i za , wzorem autostrad płatnych ;) postawiono by kiosk z biletami i przejście by było jedną z głównych atrakcji turystycznych :) Poniżej zdjęcie 14 metrowej The Wellington Rock, z małym wodospadem.

Chatsworth House Jeszcze romantyczne lilie wodne...

Chatsworth House, pond

 

Chatsworth House, water lilly

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

:)

Portal Onet.eu korektorów pilnie zatrudni...  

Posted by Olasz77 in

...a przynajmniej powinien.
Już dawno zauważyłam, że autorom dużej części wiadomości pojawiających się na stronach Onet.eu przydałaby się powtórka z "rozrywki", może kilka dyktand i słowników (proponuję PWN nieinternetowy hehe) oraz jakiś system motywacyjny, ale jestem w stanie im błędy wybaczyć. Serio. W końcu każdemu się zdarza, czasem niewinna literówka, a czasem ortograf, aż zęby bolą. Mnie najczęściej, i od lat, sprawia kłopot "świeży" :) Kiedyś miałam podobny problem z "rzadko", ale pewien Daniel, który wiedział o czym mówi, wytłumaczył idiotce (mnie), że to przecież od "riedko" to "rzadko" :)
Czego nie jestem w stanie wybaczyć, to nieodpowiedzialność i niesolidność, która wg mnie nie przystoi mediom. Nie mam pojęcia, czy ktokolwiek w Onecie dostaje pieniądze za korekty, jeśli tak, to nie powinien, bo nie wykonuje swojej pracy dobrze, jeśli nie, to powinni komuś zapłacić.
Wzrokowcom, czyli większości czytających, utrwalają się z pomocą takich Onetów błędne wzorce. Jakoś nie wydaje mi się żeby np. "Rzeczpospolita" ośmieszyła się przepuszczeniem takiej wiadomości (proszę mieć na uwadze, że mam dziś w miarę dobry humor i nie czepiam się treści...)
Konkurs? Ile błędów znajdziecie w poniższej wiadomości? Informację o wszystkich które ja znalazłam wysłałam do serwisu Onet, nie pierwszy raz, więc ogromnie jestem ciekawa, czy coś się zmieni. Żeby nie było, że tylko krytykuję - kiedyś napisałam do nich sugerując, że nie sposób znaleźć adresu e-mail redaktorów poszczególnych wydań, więc gdyby ktoś się chciał poczepiać tak jak ja, to nie ma kogo. Na duży plus zaliczyć Onetowi muszę, że teraz pod prawie każdą wiadomością znajduje się "Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas". Szansa na poczepianie się sięc jest, nie wiem tylko czy ktoś czyta nadsyłane uwagi, czy tylko nie ma w zwyczaju podziękować ;)

Cytuję za serwisem Onet.eu, oryginał znajdziecie tutaj.

Gwiazdka zatrzymana z kokainę wartą fortunę
Jak donosi Daily Mail, aktorka Holly McGuire, została aresztowana, po tym jak policja odkryła kokainę o wartości 150 tyś. funtów w jej domu.
31-letnia modelka, znana z magazynu Page 3, oraz jako była partnerka Rio Ferdinanda – obrońcy reprezentacji Anglii – została zatrzymana w wyniku policyjnej operacji przeprowadzonej w Hornchurch w Essex. Oprócz kokainy w domu znaleziono również 120 tyś. funtów w gotówce ukrytej w bagażniku Bentleya Continentala zaparkowanego w garażu.

McGuire została oskarżona, pod swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem, jako Victoria Yallop.

Policja opisuje okoliczności zatrzymania. 31-latka rozmawiała przed swoim domem, ze znajomym – 37-letnim Stevem Brace. Kobieta miała mu właśnie dostarczyć 3 kilogramy kokainy, które miała ukryte w swojej garderobie.

Policjanci w czasie przeszukania znaleźli również plantacje 56 sadzonek konopi indyjskich.

McGurie została niedawno właścicielką firmy pomagającej modelka stawiającym pierwsze kroki w show businessie.

Zarówno McGuire jak i Brace zostali oskarżeni o handel i produkcję narkotyków, działanie w zorganizowanej organizacji przestępczej oraz o pranie brudnych pieniędzy.

Kobieta została zwolniona z aresztu za poręczeniem majątkowym wynoszącym 5 tyś. funtów oraz po warunkiem nie opuszczania swojej posesji w Essex. McGuire znajduje się również pod obserwacją policji.

Brace pozostanie w areszcie. Dalsze postępowanie w ich sprawie zostanie ogłoszone po 28 sierpnia.

Taking Chance  

Posted by Olasz77 in , ,

"Taking Chance" - drugie słowo pisane jest wielką literą nie tylko dlatego, że to tytuł. Chance to imię starszego szeregowego, którego pułkownik Mike Strobl (Kevin Bacon) zabiera do domu. Nie po raz pierwszy jestem wdzięczna, że nikt nie silił się na tłumaczenie na polski tytułu filmu, rzadko kiedy jest to dobrze zrobione. Takie podwójne znaczenie ma głębokie znaczenie [taking a chance - ryzykując, podejmując ryzyko].

Jakoś się robię podatna na pocenie w okolicach oczu. Siadałam do tego filmu z nastawieniem "kolejny amerykancki wyciskacz łez", prawie miałam rację, pomyliłam się co do tego "kolejny". Łapie za gardło i ściska aż momentami łzy z oczu lecą, kłania się w pas ten polski kompleks Janka z "Czterech Pancernych" i wszystkich powstań, cokolwiek historycy sądzą o ich sensowności. Szacunek do tzw. "munduru" w Polakach jest, i mam nadzieję, że zostanie na długo, w końcu to jedna z tych rzeczy, która stanowi o narodowości.

No dobrze, może i ktoś płacąc za ten film myślał o propagandzie, ale nikt nie zaprzeczy, że czytać jego przesłanie każdy może tak jak mu pasuje, i ten co jest za, i ten co przeciw wszystkim "pokojowym" akcjom. Film oparty na faktach, więc mam wielką nadzieję, że rodzinie Chance'a Phelps (tylko 19 lat...) choć trochę pomógł.

Nie podobał mi się Kevin Bacon w większości filmów, od czasów Footloose, ale ryczałam jak bóbr kiedy łamiącym się głosem, ze ściśniętym gardłem, opowiadał rodzinie Chance'a kto i jak po drodze oddawał honory jego zwłokom.

Mam tylko nadzieję, że choć z odrobiną takiego szacunku traktowani są polscy żołnierze, którzy w trumnach wracają do kraju.
Trailer filmu:


Fragment programu telewizyjnego z prawdziwym pułkownikiem M. Strobl:


Fragment filmu:

Blog Widget by LinkWithin

FEEDJIT Live Traffic Feed