Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to co ładne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to co ładne. Pokaż wszystkie posty

O czym marzą dzieci?  

Posted by Olasz77 in , ,

Czasem rzeczy, które pozornie nie mają nic z nami wspólnego, zmieniają cały dzień na lepsze.

Fragment rozmowy zasłyszanej dziś w autobusie zmienił mój dzień.

- mamooo, a pamiętasz, że mam w tym tygodniu urodziny?
- pamiętam :)
- mamooo, a będę miał tort ze świeczkami?
- oczywiście, że dostaniesz tort.
- ale ze świeczkami?
- taaak, ze świeczkami. Wiesz ile będziesz miał świeczek w tym roku?
- cztery! - po chwili zastanowienia odpowiednia ilość palców powędrowała w górę...
- wiesz, że jak będziesz zdmuchiwał świeczki, to musisz pomyśleć sobie życzenie?
- pomyśleć? nie powiedziec?
- tak, pomyśleć, bo to tajemnica, nikt nie może wiedzić czego sobie zażyczyłeś :)
- mamo! ale jak nikt nie będzie wiedział, to jak ono się spełni? to życzenie?
- yyyy, to w takim razie powiedz mi i wtedy to będzie nasza wspólna tajemnica :)
- mamo, ja bym chciał, żebyś była tym lwem, co to go przywiozą do nas do zoo!

p.s.
zdjęcia lwa nie mam, ale zaraz.... może coś na dysku, choć trochę na temat, znajdę...

Reality Designer maternity photo

Chatsworth House, UK  

Posted by Olasz77 in , ,

Powstał dzięki niemal legendarnej Bess z Hardwick, o której trochę napisałam wcześniej, przy okazji wizyty w Hardwick Hall.

Chatsworth House 

Dom książąt Devonshire, Cavendish'ów, od 1549 roku. Malowniczo położony (jak ja lubię to określenie) na wschodnim brzegu rzeki Derwent, niskimi wzgórzami oddzielony od doliny rzeki Wye.


Wyświetl większą mapę

Stoi sobie spokojnie na terenie ogromnych ogrodów i wygląda jakby nie robiło to na nim wrażenia. Na mnie robiło, chyba nawet bardziej podobały mi się ogrody niż dom, tyle w nich rozmachu, każdy znajdzie zakątek dopasowany do swojego gustu. Nie bez przyczyny bywają ogrody Chatsworth nazywane najpiękniejszymi w Anglii. Dlatego będzie tu więcej o ogrodach niż o budynkach.

Sam dom skrywa w sobie nie lada skarb - kolekcje obrazów i szkiców, mebli, książek. Prawie 100 pokoji, ze 120, nadal użytkowane jest przez właścicieli i wyłączone ze zwiedzania. Mnie bardziej podobają się zabudowania, które kiedyś były stajniami. Majestatyczna brama - żaden fragment głównego budynku nie jest nawet w połowie tak efektowny.

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Jeszcze tylko fontanna stojąca na środku dziedzińca, z gatunku tych, co to kusi, żeby się w niej potaplać, obsadzona drzewkami cytrynowymi, echhhh...

Chatsworth House

Chatsworth House

Dla porównania - poniżej główny budynek z różnych stron.

Chatsworth House

Chatsworth House

Rzeźby jakoś nie polepszają ogólnego wrażenia...

Chatsworth House

Ale potem jest tylko lepiej ;) Tutaj widok na zachodnią stronę doliny, w oddali, po prawej, Chatsworth House wygląda zza drzew.

Chatsworth House

Ta kaskada to jedna z najbardziej docenianych przez gości atrakcji. Zaczynaja się u podnóża Tha Cascade House... Kaskada składa się z 24 stopni, każdy odrobinę inny od pozostałych, o innej powierzchni, żeby woda z nich spływająca wydawała różnorodne dźwięki, co krok inne.

Chatsworth House

Oczywiście największą frajdę mają dzieci, jeśli tylko tato poświęci się i nadwyręży plecy ;)

Chatsworth House, family photos Doncaster

Chatsworth House, family photos Doncaster

Chatsworth House, family photos Doncaster

I tak 20 razy, trzeba mieć zdrowie :) i miłość do dziecka, przyda się też kilka wspomnieć z dzieciństwa, żeby przypomnieć sobie co dziecku sprawia radość.

Ale do rzeczy - ogrody... Nie wiem czy udało mi się oddać ich urodę i magię na zdjęciach, ale co tam, tym razę na wyrozumiałość.

Kupując bilety dostaniecie też i mapę, proszę lekceważąco nie machać ręką, tylko brać, bo się przyda - ścieżki niby proste, ale jak dodać do nich nasadzone rośliny, to już nie tak łatwo, w obcym lesie łatwiej się odnaleźć niż tu. Początkowo wszystko jest oczywiste i przewidywalne.

Chatsworth House Potem jednak coraz więcej widoków przykłuwających uwagę, rozwidleń, tematycznych, wydzielonych mniejszych ogrodów...

Chatsworth House

Roślin znajomych, ale jakby większych, barwniejszych - słowo daję, że tak ładnego ogórecznika wcześniej nie widziałam!

Chatsworth House, ogórecznik, borage 

Chatsworth House

Chatsworth House Wejścia do ogrodu kuchennego strzeże jedna pani, podejrzewam, że instrument to tylko zmyłka, tak naprawdę, to bije nim w głowę tych co mają złe zamiary.

Chatsworth House Złych zamiarów trudno nie mieć oglądając wszystkie piękności, śliwki uginające się pod ciężarem owoców (zapasy by z tego zrobić na dwa lata, a nie pół ciasta jak u mnie w tym roku),

Chatsworth House

7 (słownie: siedem!) różnych rodzajów sałaty. Nie będę się rozpisywać, wystarczy, że powiem, że taki przykuchenny ogród każdy lubiący gotowanie baaardzo chciałby mieć.

Chatsworth House

Chatsworth House

Tak piękną czerwoną porzeczkę ostatni raz widziałam jakieś 25 lat temu, u babci na działce. Każda gałązka oklejona owocami aż do nieprzytomności, nie mam pojęcia czym oni to nawożą, ale bardzo bym chciała wiedzieć ;)

Chatsworth House, redcurrant

Za takie krzaczory rozmarynu i szałwi dużo bym dała, żeby sobie rosły pod kuchennym oknem. Nie mówię, że byłabym w stanie tyle zużyć, ale co mi tam, pomarzyć sobie można ;)

Chatsworth House

Niespodzianki, ale mało rozmowne i grzebią sobie w palcach przy gościach ;)

Chatsworth House

Chatsworth House

 Chatsworth House

 Chatsworth House

 Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Tradycyjnie w ogrodach angielskich musi jeszcze być laaaabirynt. Po drugim ślepym zaułku wszyscy już słaniają się ze śmiechu, bez względu na wiek :)

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

IMG_2713

Chatsworth House

Ogrody skrywają wiele tajemnic, mało kto ze zwiedzających zdaje sobie z tego sprawę - ukryte za wzgórzami zbiorniki zasilające wodne schody, zakopane w ogrodzie rury doprowadzające ciepłą wodę ogrzewającą cieplarnie, podziemne korytarze, którymi dowożono węgiel... Już zbliżając się do zamku, jeszcze na zachodnim brzegu rzeki, podziwia się łagodne wzgórki zwieńczone starymi drzewami, sielanka - tylko sęk w tym, że większość wzgórz nie trafiła tam sama, została usypana, pod trawą schowano kanały drenażowe, odprowadzające nadmiar wody deszczowej do rzeki. Sama rzeka też została "wyprostowana", bo jej naturalny bieg nie pokrywał się z wizją projektanta :) Stary most przez rzekę został w którymś momencie  zburzony i postawiono na jego miejsce nowy, tylko dlatego po to, żeby goście mogli podziwiać zamek z "lepszego profilu". Część lasów, które widać na horyzoncie została nasadzona sztucznie, żeby miały ładniejszą linię. Wystarczy obejrzeć się za siebie by móc podziwiać pobliską wioskę, Edensor, ale warto wiedzieć, że część domów została zburzona, część przeniesiona, żeby całość ładniej wyglądała od strony zamku. Echhhh, kiedyś to ludzie mieli fantazję, i pieniądze ;)

 

Chatsworth House

W samych ogrodach można podziwiać malownicze skupisko skał - wszystkie "przyjezdne", spiętrzone, poukładane na sobie. Kiedyś jedno z przejść zagrodzone było skałą, wystarczył lekki nacik dłoni i odsuwała się, odsłaniała się dalsza część ścieżki. Teraz niestety skała spoczywa tak już na stałe - ze względów bezpieczeństwa przejście jest zablokowane. Nieszczęsne Health and Safety Regulations. Założę się, że w Polsce przed przejściem , a także i za , wzorem autostrad płatnych ;) postawiono by kiosk z biletami i przejście by było jedną z głównych atrakcji turystycznych :) Poniżej zdjęcie 14 metrowej The Wellington Rock, z małym wodospadem.

Chatsworth House Jeszcze romantyczne lilie wodne...

Chatsworth House, pond

 

Chatsworth House, water lilly

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

Chatsworth House

:)

Taking Chance  

Posted by Olasz77 in , ,

"Taking Chance" - drugie słowo pisane jest wielką literą nie tylko dlatego, że to tytuł. Chance to imię starszego szeregowego, którego pułkownik Mike Strobl (Kevin Bacon) zabiera do domu. Nie po raz pierwszy jestem wdzięczna, że nikt nie silił się na tłumaczenie na polski tytułu filmu, rzadko kiedy jest to dobrze zrobione. Takie podwójne znaczenie ma głębokie znaczenie [taking a chance - ryzykując, podejmując ryzyko].

Jakoś się robię podatna na pocenie w okolicach oczu. Siadałam do tego filmu z nastawieniem "kolejny amerykancki wyciskacz łez", prawie miałam rację, pomyliłam się co do tego "kolejny". Łapie za gardło i ściska aż momentami łzy z oczu lecą, kłania się w pas ten polski kompleks Janka z "Czterech Pancernych" i wszystkich powstań, cokolwiek historycy sądzą o ich sensowności. Szacunek do tzw. "munduru" w Polakach jest, i mam nadzieję, że zostanie na długo, w końcu to jedna z tych rzeczy, która stanowi o narodowości.

No dobrze, może i ktoś płacąc za ten film myślał o propagandzie, ale nikt nie zaprzeczy, że czytać jego przesłanie każdy może tak jak mu pasuje, i ten co jest za, i ten co przeciw wszystkim "pokojowym" akcjom. Film oparty na faktach, więc mam wielką nadzieję, że rodzinie Chance'a Phelps (tylko 19 lat...) choć trochę pomógł.

Nie podobał mi się Kevin Bacon w większości filmów, od czasów Footloose, ale ryczałam jak bóbr kiedy łamiącym się głosem, ze ściśniętym gardłem, opowiadał rodzinie Chance'a kto i jak po drodze oddawał honory jego zwłokom.

Mam tylko nadzieję, że choć z odrobiną takiego szacunku traktowani są polscy żołnierze, którzy w trumnach wracają do kraju.
Trailer filmu:


Fragment programu telewizyjnego z prawdziwym pułkownikiem M. Strobl:


Fragment filmu:

Roche Abbey, UK  

Posted by Olasz77 in , ,

 Roche Abbey

Nie jestem najlepszym turystą świata, jakoś tak zawsze się życie układa, że dopiero po powrocie ze zwiedzania czytam o miejscu, w którym byłam. Wiem, głupie, ale tak właśnie jest.

 


Wyświetl większą mapę

Pocieszam się tylko wspomnieniami z jakiegoś wyjazdu w Bieszczady, kiedy to kolega Gumiś przewertował przewodniki dość solennie, jak to on, wiedział wszystko o wszystkim, chociaż samo oglądanie kulało strasznie, po padało przez cały czas. Pod koniec wyjazdu okazało się, że kolega Gumiś (żeby nie było - bardzo lubiany kolega i poważany!) przeczytał wszystko z wyjątkiem tylnej okładki, gdzie to było napisane czarno na białym, że w takim to a takim terminie wyjazdów się nie poleca, bo wtedy właśnie leje jak z cebra :)


Dolina potoku MaltbyRoche Abbey


Budynek bramy głównejRoche Abbey

Roche Abbey, opactwo Roche, historię ma zawiłą, burzliwą, ale nie jakoś specjalnie długą, jak na opactwo rzecz jasna ;) Ufundowane zostało w 1147 roku, budowa rozpoczęła się w 1170, a jego upadek zapoczątkowany był w 1535 roku, w czasie rządów Henryka VIII, który w 1539 nakazał rozwiązanie wszystkich klasztorów (The Dissolution of the Monasteries tu po angielsku o samym akcie, a tu po polsku o reformach religijnych Henryka).

Roche Abbey

Można nawet obejrzeć jak cały kompleks kiedyś wyglądał, a linki po lewej tamtej strony wskażą poszczególne pomieszczenia i budynki. Niestety po ichniemu, ale jeśli będzie zapotrzebowanie, to przysiągę fałdy i przetłumaczę (adres e-mail w prawym górnym rogu...). Jeszcze dwa widoki z lotu ptaka, polecam (pierwszy, drugi).

Roche Abbey

Opactwo Roche, no dobrze, RUINY opactwa Roche położone są w dolinie potoku Maltby, około 9 mil od Doncaster, a 13 od Sheffield. Otoczona stromymi klifami wapiennymi i lasem Sherwood. Niby w pobliżu ważnych kiedyś szlaków komunikacyjnych, ale jednak nie na widoku - od głównej drogi przeba zjechać kawałek wąską drogą wyłożoną kocimi łbami, drzewa nad głową, nieba nie widać, tylko brakuje Robin Hood'a wyskakującego przed maskę ;) Rzut beretem od (wtedy) zamków w Conisbrough i Tickhill (muszę sprawdzić czy coś z niego zostało...).

Budynek bramy głównejRoche Abbey

Kamień z pobliskich kamieniołomów (Roche Abbey Stone), wydobywany zresztą do tej pory,  posłużył m.in. do budowy zamków Windsor i Sheffield.

Roche Abbey

Przez 200 lat po rozwiązaniu opactwo przechodziło z rąk do rąk, ale jakoś nikomu nie udało się przywrócić mu dawnej świetności. Najgorszy chyba los spotkał je, kiedy zostało przejęte przez Richard'a Lumley-Saunderson, czwartego hrabiego Scarbrough, bo żeby ulepszyć niedalekie, należące do rodziny, Sandbeck Park, zatrudnił Lancelot'a "Capability" Brown, słynnego angielskiego architekta i projektanta ogrodów. Z kompletnym brakiem poważania dla miejsca Brown polecił zburzenie budynków, usypanie kilku hałd ziemi i pokrycie pozostałości struktury świeżą ziemią, a na niej założył ogrody. Spod  ziemi odsłonięto opactwo dopiero w 1920 roku (kiwam głową, nadziwić się nie mogę:)).

Roche Abbey  Roche Abbey

Roche Abbey

Roche Abbey

Roche Abbey

Roche Abbey

Roche Abbey 
Roche Abbey

Roche Abbey
Roche Abbey
Roche Abbey 
Roche Abbey

Roche Abbey
Roche Abbey
Wapienne klify
Roche Abbey
Roche Abbey 
Roche Abbey
Roche Abbey
Roche Abbey
Roche Abbey
Roche Abbey
Przy ścieżce wkoło opactwa było przejście przez płot, ilu ludzi musiało się wspierać na tym słupku, że jego brzegi zaokrągliły się tak bardzo :)
Roche Abbey

Roche Abbey
Roche Abbey
Roche Abbey
Roche Abbey 
Ktoś się pokusi o jakiś komentarz? Będę wdzięczna :)

Blog Widget by LinkWithin

FEEDJIT Live Traffic Feed