Roche Abbey, UK
Posted by Olasz77 in lato, to co ładne, wyjazdy
Nie jestem najlepszym turystą świata, jakoś tak zawsze się życie układa, że dopiero po powrocie ze zwiedzania czytam o miejscu, w którym byłam. Wiem, głupie, ale tak właśnie jest.
Wyświetl większą mapę
Pocieszam się tylko wspomnieniami z jakiegoś wyjazdu w Bieszczady, kiedy to kolega Gumiś przewertował przewodniki dość solennie, jak to on, wiedział wszystko o wszystkim, chociaż samo oglądanie kulało strasznie, po padało przez cały czas. Pod koniec wyjazdu okazało się, że kolega Gumiś (żeby nie było - bardzo lubiany kolega i poważany!) przeczytał wszystko z wyjątkiem tylnej okładki, gdzie to było napisane czarno na białym, że w takim to a takim terminie wyjazdów się nie poleca, bo wtedy właśnie leje jak z cebra :)
Dolina potoku Maltby
Budynek bramy głównej
Roche Abbey, opactwo Roche, historię ma zawiłą, burzliwą, ale nie jakoś specjalnie długą, jak na opactwo rzecz jasna ;) Ufundowane zostało w 1147 roku, budowa rozpoczęła się w 1170, a jego upadek zapoczątkowany był w 1535 roku, w czasie rządów Henryka VIII, który w 1539 nakazał rozwiązanie wszystkich klasztorów (The Dissolution of the Monasteries tu po angielsku o samym akcie, a tu po polsku o reformach religijnych Henryka).
Można nawet obejrzeć jak cały kompleks kiedyś wyglądał, a linki po lewej tamtej strony wskażą poszczególne pomieszczenia i budynki. Niestety po ichniemu, ale jeśli będzie zapotrzebowanie, to przysiągę fałdy i przetłumaczę (adres e-mail w prawym górnym rogu...). Jeszcze dwa widoki z lotu ptaka, polecam (pierwszy, drugi).
Opactwo Roche, no dobrze, RUINY opactwa Roche położone są w dolinie potoku Maltby, około 9 mil od Doncaster, a 13 od Sheffield. Otoczona stromymi klifami wapiennymi i lasem Sherwood. Niby w pobliżu ważnych kiedyś szlaków komunikacyjnych, ale jednak nie na widoku - od głównej drogi przeba zjechać kawałek wąską drogą wyłożoną kocimi łbami, drzewa nad głową, nieba nie widać, tylko brakuje Robin Hood'a wyskakującego przed maskę ;) Rzut beretem od (wtedy) zamków w Conisbrough i Tickhill (muszę sprawdzić czy coś z niego zostało...).
Budynek bramy głównej
Kamień z pobliskich kamieniołomów (Roche Abbey Stone), wydobywany zresztą do tej pory, posłużył m.in. do budowy zamków Windsor i Sheffield.
Przez 200 lat po rozwiązaniu opactwo przechodziło z rąk do rąk, ale jakoś nikomu nie udało się przywrócić mu dawnej świetności. Najgorszy chyba los spotkał je, kiedy zostało przejęte przez Richard'a Lumley-Saunderson, czwartego hrabiego Scarbrough, bo żeby ulepszyć niedalekie, należące do rodziny, Sandbeck Park, zatrudnił Lancelot'a "Capability" Brown, słynnego angielskiego architekta i projektanta ogrodów. Z kompletnym brakiem poważania dla miejsca Brown polecił zburzenie budynków, usypanie kilku hałd ziemi i pokrycie pozostałości struktury świeżą ziemią, a na niej założył ogrody. Spod ziemi odsłonięto opactwo dopiero w 1920 roku (kiwam głową, nadziwić się nie mogę:)).
Wapienne klify
Przy ścieżce wkoło opactwa było przejście przez płot, ilu ludzi musiało się wspierać na tym słupku, że jego brzegi zaokrągliły się tak bardzo :)
Ktoś się pokusi o jakiś komentarz? Będę wdzięczna :)