plan stuletni
Posted by Olasz77 in lato
Tłumaczyłam ze środy na czwartek kilka krótkich wiadomości dla 3 tutejszych lokalnych gazet. Proszę sobie wyobrazić, że „Dwa lata po letnich powodziach, które spustoszyły Doncaster - mające podnieść bezpieczeństwo ponad 5 000 domów zabezpieczenia przeciwpowodziowe są na ukończeniu. Po tym jak miasto znalazło się wśród tych najbardziej dotkniętych powodziami w czerwcu 2007 roku Agencja Ochrony Środowiska (The Environment Agency), wydała 8,5 miliona funtów na zabezpieczenia na terenie powiatu. W jednym projekcie, niedaleko Stainforth, trwa inwestycja warta 6,4 miliona funtów, która zabezpieczy 2 000 domów oraz fragmenty autostrady M 18 i linii kolejowej z Doncaster do Hull.”
oraz
„Wielki, bo o wartości 36 milionów funtów, pakiet czterech projektów przeciwpowodziowych mających chronić 40 tysięcy ludzi, został w zeszłym tygodniu przedstawiony przez (Agencję ds. Ochrony Środowiska) The Environment Agency. Wliczone w tę kwotę jest prawie 12 milionów funtów przeznaczonych na poprawę bezpieczeństwa mieszkańców Swinefleet, ciężko doświadczonego powodziami przed dwoma laty. Przedstawione plany są pierwszymi, które zostaną zrealizowane w ramach Strategii Humber, 100-letniego planu zarządzania ryzykiem powodzi w obrębie estuarium rzeki Humber”.
Jak to się ma do sytuacji w Polsce? Czy po powodziach z 1997 coś uległo poprawie? Mocno mnie to zastanawia, bo chociaż rozumiem, że wielomilionowe inwestycje nie są oddawane do użytku w mgnieniu oka, to jednak podejrzewam po cichu, że pewnie do etapu realizacji nawet nie doszło. Jak "dobrze" poszło, to w jakimś sądzie, czy sądach, toczą się dopiero postępowania w sprawie nieprawidłowości w przetargach na wykonanie projektów mających w odległej przyszłości powstać inwestycji...
Pamiętam, że jak kończyłam podstawówkę, kawał czasu temu, to bilans wodny Polski wynosił zero. Zbiorniki retencyjne praktycznie wszystkie były poniemieckie. Mam nadzieję, że coś się od tego czasu zmieniło, na lepsze, i wcale nie chodzi mi o lepsze zaopatrzenie strażaków w worki i łopaty.
A może być tak pięknie...
Bo choć uzyskanie terenów pod zbiorniki nie jest łatwe, kosztuje dużo pieniędzy i ludzkich emocji, to może przynieść wiele korzyści. Przede wszystkim bezpieczeństwo, ale też i czystą energię, jeśli na tamie zamontuje się turbiny i wykorzysta energie spadku wód. Dodatkowym bonusem są przyległe tereny rekreacyjne. Dlaczego do tej pory w Polsce władza woli wydać pieniądze na pomoc powodzianom zamiast zapobiegać? Bo pomoc dla powodzian jest tańsza i bardziej medialna! W końcu polityk na uroczystym przecięciu wstęgi, uroczystości otwierającej tamę pokaże się tylko raz i to mało, bo co to niby za news dla mediów, mało fotogeniczny i bez dramatu. Do powodzian, dla odmiany, można jeździć namiętnie co roku - fotogeniczne, dramatyczne, media będą zachwycone, koszta małe, bo w końcu taka pomoc symboliczną jest w porównaniu do tego, co ludzie tracą...
Wcale nie jestem cyniczna, taka prawda. Proszę brać pod uwagę, że z prawdą jest jak z d..ą, każdy ma swoją.
